Unikalne zdjęcie przedstawiające krycie dachu słomą. Wykonano je w Przyszowicach koło Gliwic w maju 1935 roku.

Niezwykłe zdjęcie z około 1900 roku wykonane tuż po wypadku kolejowym w Rydułtowach.

Przywykliśmy już do tego, że media, zwłaszcza telewizja, radio i prasa, karmią nas na okrągło sensacjami. Lubimy te niezwykłe informacje z dalekiego świata o powodziach, terrorystach czy znaleziskach. Czy zatem tego chcemy czy nie, od wieków człowiek z niezwykłą energią wolał oddawać się plotkowaniu o sensacjach czy oglądaniu dziwolągów.

Dobrze jednak sobie uświadomić, że cała historia Śląska jest jedną wielką sensacją. Bo przykładowo, czy to nie jest czymś całkowicie niezwykłym, że nasz region po 600 latach przebywania pod władzą obcych kulturowo państw zachował swą słowiańskość, polskość? O tym można przeczytać w książkach wydanych przez "Śląskie ABC". Ale oprócz tych wielkich sensacji dziejowych, można u nas przeczytać również o tym mniejszych sensacjach.

To arcyciekawe zdjęcie zrobiono w 1910 roku. Z prawej strony widzimy pozującego przy rekinie Francika Konska z Rybnika, który jako marynarz opłynął świat. Podczas postoju w jednym z portów w Zatoce Tajlandzkiej, zwanej wówczas Zatoką Syjamską, Francik z kolegami wypatrzyli krążące wokół statku rekiny i jednego z nich upolowali na łobiod, zakładając na stalowy hak przynętę, którą był konsek szpyrki. Gdy tego olbrzyma wciągnięto na pokład i wypatroszono, to w jego wnętrzu znaleziono parę butów, co świadczyło, że niedawno ryba ta zjadła człowieka.